s. Izabela Machowska

„Szpiegiem nie byłam”

Rozprawa odbyła się 4 I 1954 roku. Po latach, we wspomnieniach s. Izabela zapisała: … Mój proces…, będą mnie sądzić, za co??? Wszedł adwokat (Henryk Nowogrodzki – dop. s. D.), przywitał się. Mogliśmy po cichu jeszcze kilka słów ze sobą zamienić. Zegar zaczął wydzwaniać godzinę dziewiątą. Na salę wszedł sąd w pełnym składzie(…) Czy oskarżona przyznaje się do winy? Nie. Nie przyznaję się! Nie popełniłam nic z tego co mi zarzucano. Szpiegiem nie byłam, nie należałam do żadnej organizacji, informacji żadnych nikomu nie udzielałam, a tym bardziej informacji zawierających tajemnicę państwową, gdyż takich tajemnic nie znałam. Listów tajnych nikomu nie przewoziłam, nie znałam żadnej sobie tylko wiadomej drogi, aby przesłać korespondencję za granicę. Ponieważ nie byłam szpiegiem, nie mogłam być opłacana za szpiegostwo. To wszystko, co mogę na wytoczonym mi procesie powiedzieć. Zobaczymy – odpowiedział sędzia( …). Na procesie w roli świadków wystąpili inni uwięzieni i oskarżeni księża i siostra z Kurii Kieleckiej. Do tego grona dołączono także torturowanego ks. biskupa Kaczmarka. Wyrok w procesie s. Izabeli został ogłoszony w tydzień później, 11 I 1954 roku. Wydali go: przewodniczący składu sędziowskiego: kpt. Stanisław Gutaker oraz ławnicy ppor. Adolf Wach i chor. Jerzy Kwiatkowski na wniosek prokuratora wojskowego por. Zbigniewa Chendoszko. Siostra Izabela została skazana za „szpiegostwo i związane z tym korzyści materialne” łącznie na 8 lat więzienia i na 5 lat utraty praw obywatelskich.

Bezpośrednio z sali sądowej siostrę zaprowadzono już nie do aresztu, lecz do celi więziennej, tym razem do separatki. Była to dodatkowa kara, nie przewidywana artykułami prawa. (…)Przez ścianę ze mną sąsiaduje stary więzień. Siedzi już 7 lat, adwokat, ojciec jednej z naszych wychowanek (…). Rozpatrzywszy wspólnie moją sprawę doszliśmy do wniosku, że separatka to zastosowanie nowej presji do mnie, a być może moja samotność jest UB na coś potrzebna. Jako stuprocentowy katolik, jasno i wyraźnie, bez osłonek przygotował mnie na to, że po tym wszystkim co przeszłam ostatnio w związku z ostatnimi wypadkami i po wyroku, UB może sądzić, że jestem dostatecznie złamana psychicznie aby poczynić mi pewne propozycje. Umniejszą wyrok lub zniwelują go zupełnie, jeśli zgodzę się na współpracę z nimi na wolności(…). Na propozycje UB nie czekałam długo(…).

Próby złamania

W trzy dni po osadzeniu w separatce s. Izabela została wezwana do tzw. „mordowni”, gdzie czekał na nią pułkownik SB. Dwugodzinna rozmowa dotyczyła stanu zdrowia siostry i ewentualnej troski MBP o jej leczenie, ubolewania pracownika MBP nad wysokością wyroku oraz o działalności szkoły kieleckiej i ostatniej placówki s. Izabeli przed aresztowaniem – domu w Wadowicach. (…) Ani razu nie powiedział jednak wyraźnie o co mu chodzi ale tak kierował rozmową, abym sama zapytała: jeśli wszystko zależy od ministerstwa i moja wolność, jak pan mówi, to co chcecie abym robiła? (…) grałam rolę bardzo naiwnej. Ani rusz nie mogłam pojąć o co chodzi. Psychologicznie była to rozmowa dla mnie ciekawa choć bardzo niebezpieczna i bardzo, bardzo męcząca. I on pod koniec nie ukrywał swego zmęczenia. Rozmowę zakończył krótko: Tymczasem żegnam panią, będziemy ze sobą jeszcze kiedyś rozmawiali(…). W sprawozdaniu z pracy Sekcji II Wydziału II za styczeń 1954 roku kierownik tej komórki, kpt. Maria Grzebyk zapisała w dziale „kandydaci na werbunek”: (…)Przeprowadzono rozmowę z więźniem karnym Machowska, Nazaretanką b. przełożoną placówki w Kielcach i w Wadowicach. Ze względu na wyrok 8 lat postanowiono pracować nad w/w w kierunku wykorzystania operacyjnego w czasie pobytu w więzieniu.(…). Kolejna notatka została sporządzona w dniu 22. IV. 1954 r. po rozmowie tego samego pułkownika z s. Izabelą w więzieniu mokotowskim. Na koniec tego spotkania siostra powiedziała oficerowi (…) Jest to dużą podłością wykorzystać sytuację, że kogoś ma się w ręku, złamać psychicznie, a potem żądać aby zdradzał własnych braci(…).

W konsekwencji w połowie maja 1954 roku s. Izabela została włączona do transportu więźniarek do więzienia politycznego dla kobiet w Fordonie koło Bydgoszczy. I tutaj służby bezpieczeństwa próbowały złamać siostrę i nakłonić do współpracy. Od stycznia 1955 roku warunki w więzieniu stawały się coraz gorsze przez wzmożone represje i donosy. Na wiosnę przybyła do Fordonu oficer MBP kpt. Maria Grzebyk. (…) Rozmawiała ze mną tak perfidnie i tak wszystko koloryzowała, że byłam pewna, że papier mego zwolnienia ma już w ręku. Że jest to tylko kwestia chwil, że chyba nawet nie doprowadzą mnie do celi tylko wprost do magazynu odzieżowego i na wolność! O święta naiwności! (…) na końcu, niby od niechcenia rzuciła niby od niechcenia: Na wolności, kiedy już pani będzie szczęśliwym, wolnym człowiekiem, gdzieś daleko poza Fordonem, będziemy jednak do pani mieli małą prośbę. Ach, rzecz łatwa i prosta! (…) Otóż chodziłoby nam o to, aby pani po wyjściu na wolność przeprowadziła z biskupem Klepaczem pewną rozmowę. To byłaby wielka pomoc dla nas, a dla pani przecież drobiazg. Chcielibyśmy mianowicie wiedzieć, jak ksiądz biskup zapatruje się na pewne odcinki życia politycznego. Nie, proszę pani! Tego „drobiazgu” nie będę mogła wykonać! Mówiłam wam już setki razy, że szpiegiem nigdy nie byłam, nigdy też nie będę!(…).

Prześladowania nie ustały

W tym okresie aparat bezpieczeństwa przeżywał wstrząs związany z ucieczką na zachód jednego z czołowych pracowników – Józefa Światły. Jednocześnie do władz politycznych napływały petycje i starania z różnych stron o zwolnienie z więzienia s. Izabeli Machowskiej. Wszystko to wzmagało starania UB o złamanie siostry i nakłonienie do współpracy. W marcu 1955 roku s. Izabela napisała prośbę do Prokuratury Generalnej o ponowne rozpatrzenie jej sprawy ze względu na zły stan zdrowia. Po 5 miesiącach otrzymała odpowiedź o braku podstaw do zwolnienia i zmiany wyroku. W kilka dni po nadejściu tej oficjalnej informacji siostra została karnie wezwana do naczelnika więzienia za „handel żywnością z paczek” w zamian za pracę, którą za nią wykonywały inne więźniarki. W tym czasie otrzymała bowiem za pośrednictwem nieznanej sobie osoby paczkę od nazaretanki – jednej z przełożonych w USA, m. Alojzy Kozłowskiej. Po rozmowie w sprawie paczki pozostała notatka jako tzw. „doniesienie inf. Bielicka”. Siostra wymieniała nazwiska nazaretanek, które do więzienia przesyłały z zagranicy paczki żywnościowe (jedynie tylko takie mogli więźniowie otrzymywać) oraz nazwiska członków rodziny zmarłej innej więzionej nazaretanki – s. Benigny Westwalewicz. We wrześniu 1955 roku napisała kolejną prośbę do Prokuratury Generalnej o przedterminowe zwolnienie, tzw. zwolnienie z zawieszeniem.

W dniu 26 września s. Izabela wyszła na wolność. Początkowo sądziła, że nastąpiło to na mocy ułaskawienia. Wkrótce jednak okazało się, że otrzymała jedynie 6-miesięczny urlop zdrowotny. Wyjście z więzienia nie skończyło wysiłków aparatu bezpieczeństwa nad pozyskaniem s. Izabeli. W planie pracy Sekcji III Wydziału II Departamentu VI KdsBP na IV kwartał 1955 roku starszy referent Sekcji L. Sikora zapisał: (…)Nawiązać kontakt z Machowską i wprowadzić ją do normalnej współpracy z nami. Żądać materiałów na piśmie. Bezpośrednio po wyjściu na wolność s. Izabeli do Domu Prowincjalnego Prowincji Krakowskiej Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek w Krakowie przy ul. Warszawskiej 13 w dniu 12 października nadszedł list od naczelnika więzienia w Fordonie z odpisem decyzji sądu w Warszawie nie o zwolnieniu, ale o przyznanym siostrze 6-miesięcznym urlopie zdrowotnym i wyznaczonej dacie powrotu do więzienia na dzień 24 marca 1956 roku.

Nowe represje

W kilka dni później s. Izabela pojechała na wypoczynek do domu nazaretanek w Komańczy. Nie przypuszczała, że pod koniec miesiąca znajdzie się tam także Prymas Polski Ks. Kard. Stefan Wyszyński, którego władze bezpieczeństwa 28 X przewiozły do kolejnego miejsca uwięzienia. Ten splot okoliczności nie uszedł uwagi pracowników UB. W planie pracy Sekcji III wydz. II w Departamencie VI KdsBP na miesiąc grudzień znalazł się punkt (…) Przeanalizować wszystkie materiały dot. Machowskiej celem dokładnego rozpoznania jej. W dniu 19 XII odbyć z Machowską spotkanie (wyjazd do Sanoka). Goszczyńska 18.XII.(…). W swoich wspomnieniach s. Izabela zanotowała informacje o tym spotkaniu: (…)Naprzeciw, z wyciągniętymi rękoma podbiegła do mnie dobrze mi znana jedna z towarzyszek więziennych w Fordonie – Tonia. Wiedziałyśmy o niej wszystkie, że była kapusiem (…). Wyjęła swoją legitymację, podsunęła mi pod oczy. Wzrok mój padł na pieczątkę na fotografii. W otoku czerwieni tuszu żarzyły się słowa „Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego”.(…) „Oto jest zwolnienie matki na ułaskawienie Rady Państwa”. Istotnie zobaczyłam pieczęcie i podpis Zawadzkiego. „W zamian pragniemy bardzo niewielkiej rzeczy. Chodzi nam mianowicie, aby matka co pewien czas wystawiła nam spis osób, które odwiedzać będą Prymasa. Chcielibyśmy też posiadać imię i charakterystykę sióstr, które go obsługują”. Wrzasnęłam niemal: „Jak pani śmie proponować mi coś podobnego!? Proszę powiedzieć swoim mocodawcom, że za wszelką cenę nie kupuję wolności! Oni dobrze o tym wiedzą! Niech pani opuści nasz dom!”(…) Wysłanniczką aparatu bezpieczeństwa była kpt. Stanisława Goszczyńska, etatowy oficer MBP, która zajmowała się zakonami żeńskimi i sprawami Kościoła.

23 lutego 1956 roku s. Izabela otrzymała wezwanie na komisariat MO w Sanoku. Tam ponownie oczekiwał na nią pracownik UB, ale na skutek protestu s. Stanisławy Niemeczek, która towarzyszyła s. Izabeli, nie przeprowadził indywidualnej rozmowy z wezwaną. Kolejną represją wobec siostry okazał się nakaz natychmiastowego opuszczenia strefy nadgranicznej (Komańczę wcielono do tej strefy po przywiezieniu Księdza Prymasa). Siostra Izabela do 24 marca przebywała w Krakowie i w Rabce. Jednocześnie złożyła podanie i świadectwa lekarskie do sądu w Warszawie o przedłużenie urlopu zdrowotnego. Przez miesiąc zwlekano z rozpatrzeniem jej sprawy a w dniu, w którym powinna zgłosić się do więzienia w Fordonie, otrzymała w Krakowie telegram od mecenasa Henryka Nowogrodzkiego z informacją, że sąd odmówił przedłużenia urlopu. Pojechała do Warszawy, by osobiście jeszcze raz złożyć podanie. Korzystając z rad i sugestii m.in. ks. bpa Klepacza i dyrektora Wydziału Zakonnego ks. Bronisława Dąbrowskiego dotarła do posła Konstantego Łubieńskiego, który w jej sprawie zgłosił się do Prokuratora Generalnego gen. Zarako- Zarakowskiego (wcześniej prokurator generalny odmówił osobistego spotkania z s. Izabelą). Ostatecznie Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie przedłużył urlop zdrowotny do 26 VI 1956 roku. W postanowieniu zostały zawarte także ograniczenia dla siostry: konieczność stawiania się na rozmowy, meldowanie o adresie stałego pobytu oraz o każdorazowych wyjazdach.

Bezpieka nie rezygnowała

Stopniowo w Polsce narastało wrzenie społeczne. Władze państwowe dla uspokojenia nastrojów pod koniec kwietnia 1956 roku ogłosiły amnestię w odniesieniu do wszystkich politycznych paragrafów Kodeksu Karnego, a szczególnie par. 7 dotyczącego szpiegostwa. Siostra Izabela w maju otrzymała urzędowy akt z sądu o zastosowaniu amnestii. Stwierdzono w nim oficjalnie, że karę odcierpiała całkowicie. W rok później, 13 IV 1957 roku s. Izabela złożyła do Prokuratury Generalnej podanie o rehabilitację od wyroku. W maju 1958 roku nadszedł wyrok, stanowiący że Najwyższy Sąd Wojskowy uchylił wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z dnia 11 I 1954 roku, a Naczelna Prokuratura Wojskowa umorzyła postępowanie karne z braku dowodów winy.

Działania aparatu bezpieczeństwa trwały dalej. Kapitan Zofia Dąbrowska, kolejna z wyspecjalizowanych oficerów UB w zakresie rozpracowania zakonów żeńskich, w grudniu 1958 roku przeprowadziła rozmowę z s. Izabelą w związku z jej staraniami o wyjazd do Domu Generalnego w Rzymie. W swoim raporcie po spotkaniu zapisała m.in. (…)W czasie przebywania w więzieniu, jak również i po wyjściu przeprowadzono z Machowską rozmowy mające na celu jej zawerbowanie. Kontakt został przerwany w listopadzie 1956 roku, z winy Machowskiej, która nie stawiła się na umówione spotkania(…) Z jej wypowiedzi wynika, że nie traktowała tych rozmów jako współpracy (…). W końcowych uwagach ze spotkania Zofia Dąbrowska zaznaczyła: (…) Z rozmowy z Machowską wynika, że właściwie nie została ona dotychczas zawerbowana. Nie powiedziano jej, że ma udzielać informacji, a z materiałów posiadanych przez nas wynika, że faktycznie ich nie udzielała. Prowadzono z nią rozmowy na tematy ogólne, dotyczące zgromadzenia. Teraz, gdy uzyskała pismo z prokuratury (umorzenie) nie ma właściwie punktu zaczepienia i trzeba by werbunek zaczynać od nowa(…). Pracownica UB wyraziła jednak opinię, że należy spotkać się z s. Izabelą po jej powrocie z Rzymu w sierpniu 1959 roku.

Do takiego spotkania jednak nie doszło, ponieważ s. Izabela pozostała w Domu Generalnym, decydując się na pozostanie poza Ojczyzną. Na prośbę ówczesnej przełożonej generalnej m. Bożeny Staczyńskiej w pierwszych miesiącach 1959 roku spisała wspomnienia z lat cierpienia w więzieniach komunistycznych, nadając im tytuł: „Moje wspomnienia z lat łask i cierpień”. Zostały one opublikowane w 1987 roku w lubelskiej Bibliotece Spotkań, działającej w II obiegu. W 1966 roku s. Izabela zapragnęła powrotu do Polski i zwróciła się do władz paszportowych o pozwolenie. Notatkę służbową w dniu 14 X 1966 roku sporządziła Janina Michalska – kolejna oficer SB spośród wyspecjalizowanych w represjach wobec zakonów żeńskich. Zapisała tam m.in. (…) wydaje się, że można Machowskiej pozwolić na powrót do kraju. Należy w przyszłości przeprowadzić z nią rozmowę sondażową mającą na celu zorientowanie się jaki byłby stosunek jej do utrzymywania kontaktów z SB. Siostra nie skorzystała z tego pozwolenia i powróciła do Ojczyzny dopiero w 1972 roku. Przez 2 lata przebywała w domu zakonnym w Kaliszu. Ze względu na obchody Roku Jubileuszowego w Rzymie i licznych gości w Domu Generalnym na prośbę przełożonej generalnej m. Medardy Synakowskiej s. Izabela pojechała do pomocy w oprowadzaniu pielgrzymów po Wiecznym Mieście. W 1976 roku siostra wróciła do Polski i zamieszkała w Warszawie. W tym czasie jej akta spoczywały w archiwum MSW. W 1978 roku urzędnik wypełniający „Ankietę personalną” do teczki s. Izabeli zapisał informację: 1946 – 1950 jako siostra zakonna współdziałała z ośrodkiem dywersyjno-szpiegowskim kierowanym przez biskupa Kaczmarka Czesława. Wyrokiem WSR W-wa dn. 11. I. 54 r. skazana została na 8 lat więzienia. Dla służb bezpieczeństwa nadal pozostawała winna, mimo uchylenia wyroku i umorzenia całej sprawy w 1958 roku.

Siostra Izabela zmarła w dniu 2 lutego 1983 roku, po kilkumiesięcznej chorobie wywołanej wylewem. Spoczywa w grobach sióstr nazaretanek na Cmentarzu Czerniakowskim w Warszawie.

1 Powrót