s. Izabela Machowska

Siostra Izabela Machowska, nazaretanka

(artykuł drukowany w: „Nasz Dziennik” nr 38 (3359), 14 – 15 lutego 2009, s. 23 – 24)

Siostra Izabela – Jadwiga Machowska urodziła się 6 III 1902 roku w Kaliszu w rodzinie Mikołaja i Marii z domu Klimkiewicz. Uczyła się w gimnazjum prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Nazaretanek w Częstochowie. Po maturze przygotowywała się do pracy nauczycielskiej w seminarium pedagogicznym. Po uzyskaniu dyplomu nauczycielskiego w 1922 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Najśw. Rodziny z Nazaretu. Początkową formację zakonną w nowicjacie odbyła w Albano pod Rzymem i po złożeniu I profesji zakonnej powróciła do Polski. Została skierowana do pracy nauczycielskiej w Gimnazjum Sióstr Nazaretanek w Warszawie, gdzie przez kilka lat uczyła i opiekowała się uczennicami jako wychowawczyni. W 1930 roku przebywała we Włoszech i w Domu Generalnym w Rzymie przygotowywała się do złożenia ślubów wieczystych. Po profesji, na której obrała tajemnicę „od Najświętszego Oblicza” powróciła do Polski i objęła obowiązki kierowniczki internatu przy Zakładzie Naukowo-wychowawczym Sióstr Nazaretanek w Kaliszu. W latach 1931 – 1935 kierowała szkołą powszechną w Warszawie, a od 1935 roku przez 10 lat prowadziła w stolicy internat dla dziewcząt uczących się w Gimnazjum i Liceum Sióstr Nazaretanek. W okresie wojny opiekowała się dziewczętami, które kontynuowały naukę na tajnych kompletach zorganizowanych przez siostry. W lipcu 1944 roku urządziła dla nich kolonie letnie w Otwocku. Z chwilą wybuchu Powstania Warszawskiego na s. Izabeli spoczęła odpowiedzialność za bezpieczeństwo i wyżywienie całej grupy wychowanek, które zostały odcięte od swoich bliskich. Wspólnie z dziewczętami przeżywała cierpienia i trwogę, patrząc na lewobrzeżną Warszawę i wyczekiwała wiadomości o sytuacji w stolicy.

W okolicach Otwocka ukrywała się od 1942 roku przełożona prowincjalna Prowincji Krakowskiej Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek m. Bożena Staczyńska. Była poszukiwana przez gestapo, które przechwyciło skierowany do władz generalnych w Rzymie i do odpowiednich dykasterii Stolicy Apostolskiej list o sytuacji Kościoła pod okupacją hitlerowską. Na prośbę m. Bożeny Staczyńskiej po zakończeniu działań wojennych, w kwietniu 1945 roku s. Izabela udała się do Kielc, by tam objąć obowiązki przełożonej domu zakonnego. Głównym dziełem prowadzonym w tym budynku była średnia szkoła katolicka dla dziewcząt oraz szkoła podstawowa, która bezpośrednio po wojnie miała charakter koedukacyjny. Placówkom tym patronowała Królowa Jadwiga. Siostra Izabela Machowska zastąpiła stanowisku przełożonej s. Beatrix – Jadwigę Kirkor, która już na początku lutego 1945 roku reaktywowała szkołę. Wkrótce po przybyciu do Kielc zajęła się remontem budynku, w dużej mierze zniszczonego przez okupantów i szybko przystosowała obiekt do potrzeb placówki oświatowej, a także na użytek blisko 40-osobowej wspólnoty zakonnej. Do 40-osobowej wspólnoty zakonnej należały zarówno siostry zaangażowane w pracę szkoły średniej i podstawowej, przedszkola, jak i opiekujące się domem oraz liczna grupa postulantek, rozpoczynających swoją formację zakonną. Siostra Izabela angażowała się również w życie szkoły uczestnicząc w zebraniach Rady Pedagogicznej i Komitetu Rodzicielskiego. Organizowała wycieczki i kolonie dla uczennic. Przez lata wychowanki wspominały jej pogodne, radosne podejście do każdej i zainteresowanie ich życiem. Siostra Izabela w Kielcach przebywała 6 lat. Od 1950 roku należała do rady prowincjalnej Prowincji Krakowskiej Sióstr Nazaretanek. W czerwcu 1951 roku władze zgromadzenia skierowały s. Izabelę na stanowisko przełożonej do domu nazaretanek w Wadowicach, a na jej miejsce w Kielcach wyznaczyły s. Benignę – Zofię Westwalewicz. Lata pracy w Kielcach zaważyły na dalszych losach s. Izabeli Machowskiej.

Walka z Kościołem

Na przełomie lat 40. i 50. krystalizowała się polityka wyznaniowa państwa, a właściwie – planowe prześladowanie Kościoła. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego rozpoczęło przygotowania kierunkowych planów pracy. W październiku 1947 roku płk Julia Brystygierowa nakreśliła główne cele działania aparatu bezpieczeństwa wobec duchowieństwa w katastroficznym referacie „Ofensywa kleru i nasze zadania”. Szczególne znaczenie miał w tym zakresie Kongres Zjednoczeniowy PZPR, obradujący w grudniu 1948 roku. Jednym z istotnych zagadnień poruszanych na forum zjazdowym była potrzeba całkowitego podporządkowania Kościoła władzy państwowej. Aleksander Zawadzki z trybuny zjazdowej skierował wyraźne ostrzeżenie mówiąc: …Z trybuny Zjazdu Kongresowego ostrzegamy reakcyjne czynniki kleru, usiłujące podsycać niedojrzałe politycznie warstwy przeciwko państwu ludowemu, przeciwko jego demokratycznym organizacjom społecznym. Będziemy przeciwdziałali tej i tylko tej szkodliwej w oczach każdego postępowego człowieka działalności”. W tym samym czasie inne kraje, które znalazły się w orbicie wpływów Związku Sowieckiego doznawały już prześladowania Kościoła. Na Węgrzech w ostatnich dniach grudnia 1948 roku aresztowano Prymasa – ks. kard. Mindszentyego i poddano go procesowi pokazowemu. Przedstawiciel polskich władz komunistycznych, Minister Administracji Publicznej Władysław Wolski podczas rozmowy z biskupem Zygmuntem Choromańskim w dniu 14 III 1949 r. zasygnalizował, że… często zdarzają się wypadki, kiedy księża patronują, a nawet wręcz współdziałają z różnymi przestępczymi i antypaństwowymi grupami, które są agenturą anglo-amerykańskiego imperializmu. Fakty te nie spotkały się ani z potępieniem, ani z należytym odporem ze strony hierarchii kościelnej. Dalej w tym oświadczeniu po raz pierwszy pojawiły się pogróżki wobec 2 ordynariuszy, biskupa Czesława Kaczmarka z Kielc i biskupa Stanisława Adamskiego z Katowic.

Solą w oku władz komunistycznych były szerokie kontakty ordynariusza kieleckiego m.in. z ambasadorem USA w Polsce Arturem Bliss Lane. Dyplomata amerykański przebywał w Polsce w latach 1945 – 1947 i opisał swoje uwagi i wspomnienia z pełnionej misji oraz z sytuacji społeczno-politycznej we wspomnieniach pt. „Widziałem Polskę zdradzoną”. W grudniu 1945 roku ambasador złożył wizytę biskupowi w Kielcach i został zaproszony przez biskupa Czesława Kaczmarka do odwiedzenia szkoły sióstr nazaretanek, gdzie obaj spotkali się z uczniami i uczennicami oraz gronem nauczycielskim. Uczennice w redagowanej przez siebie gazetce szkolnej opisały niecodzienna wizytę, gdzie po przywitaniu „…Ambasador zwrócił się do Ekscelencji: dziękował mu za dotrzymanie towarzystwa, a potem wyraził swą wdzięczność z powodu patrzenia na tyle roześmianych twarzyczek. I on również nie skończył swej mowy (przedtem nie dokończyła powitania jedna z uczennic – dop. s.D.), łzy zatamowały mu głos. Pospieszył do wyjścia, ale jeszcze w drzwiach odwrócił się i przesłał ręką pocałunek, na co profesorki i przedstawicielki klas odpowiedziały oklaskami”. We wspomnieniach jednego z księży kieleckich ks. Wojasa, którego cytuje ks. prof. J. Śledzianowski w książce o ks. bpie Kaczmarku, na pytanie o przyczynę łez ambasador miał odpowiedzieć ordynariuszowi kieleckiemu „Patrząc na te dzieci wzruszyłem się bardzo, bo nie wiedzą, jaka przyszłość je czeka”.

Aresztowanie biskupa Cz. Kaczmarka nastąpiło 20 I 1951 roku. Jednym z bezpośrednich powodów takiej reakcji władz komunistycznych był sprzeciw biskupa wobec żądania, by potępił księży z Wolbromia, oskarżanych o współpracę z podziemiem antykomunistycznym. W krótkim czasie w więzieniach znalazła się znaczna grupa współpracowników ordynariusza kieleckiego, 20 księży i osoby świeckie. Na wieść o dodatkowych aresztowaniach Prymas Polski zanotował w swoich zapiskach „…14 I 1952 r. Na tym będzie bazowała taktyka walki z Kościołem. Wszystkie urzędy dostały rozkaz, aby w niczym nie prowokować duchowieństwa niższego, natomiast rzeczą pożądaną jest, aby konflikt na odcinku Episkopatu narastał. Miałby być wykorzystany proces bpa Kaczmarka; aresztowania kieleckie idą po linii procesu. Kielce mogą być poligonem w sprawach kościelnych…nowe aresztowania są kompletowaniem świadków do procesu biskupa. Komisja Główna Episkopatu dochodzi do wniosku, że taktyka tu wprowadzona jest polem doświadczalnym dla rozkładania Kościoła od wewnątrz…”. Kompletowanie świadków oskarżenia ks. biskupa Kaczmarka objęło także kręgi zakonne. W grupie aresztowanych znalazły się sercanki, służebniczki i nazaretanki. Zgromadzenie Sióstr Najśw. Rodziny z Nazaretu zostało dotknięte aresztowaniem trzech członkiń – kolejnych przełożonych domu zakonnego w Kielcach.

Uwięzienie i śledztwo

Siostra Izabela Machowska została aresztowana 17 I 1952 roku w Wadowicach, gdzie od 7 miesięcy sprawowała obowiązki przełożonej w dużym domu zakonnym z zawodową szkołą krawiecką dla dziewcząt, internatem i przedszkolem. Tydzień wcześniej została wezwana do Krakowa przez asystentkę prowincjalną m. Annę Łyszczyńską. W domu prowincjalnym oczekiwał na s. Izabelę oficjał Sądu Biskupiego z Kielc ks. prał. Kazimierz Dworak, by ją ostrzec o zbliżającym się aresztowaniu w związku ze sprawą biskupa Kaczmarka oraz o przewidywanej rewizji. W Wadowicach w siedzibie MO, gdzie dowieziono s. Izabelę z towarzyszką już tylko samej s. Izabeli przedstawiono nakaz aresztowania wydany przez Wojskową Naczelną Prokuraturę Warszawską jako tzw. „środek zapobiegawczy”. Druga siostra mimo oporu pozostała na korytarzu i została pozbawiona możliwości kontaktu z pozbawioną wolności przełożoną. Bezpośrednio z Komisariatu MO specjalna ekipa przewiozła s. Izabelę na kilka godzin do krakowskiej siedziby UB przy Placu Inwalidów, gdzie pracownica przeprowadziła krótką rewizję odbierając siostrze różaniec, medaliki, zegarek i drobne pieniądze. Następnie konwój ruszył w dalszą drogę. Po pewnym czasie s. Izabela zorientowała się, że obrano kierunek na Warszawę. Ostatecznie aresztowaną dowieziono do więzienia śledczego na Mokotowie.

Od pierwszych godzin pobytu siostra została poddana zespołowi tortur fizycznych i psychicznych, tak stosowanych, by doprowadzić więźnia do stanu, w którym gotów jest przyznać się do niepopełnionych przestępstw. Wśród zastosowanych metod były m.in. dzielenie celi więziennej z umiejętnie działającym tzw. „kontaktem celnym” czyli kapusiem, stójki 6 – 8 godzinne, nieprzespane noce przerywane nieustannymi rewizjami, silny snop światła w ciągu wielogodzinnych przesłuchań, karcery – przebywanie w wilgotnej, zanieczyszczonej fekaliami celi, bez urządzeń dla celów fizjologicznych z możliwością siedzenia jedynie na brudnym betonie, często całkowicie bez odzieży. Innymi środkami były nieustanne krzyki i wyzwiska podczas śledztwa, a także dotkliwy głód, szczególnie przez początkowe 5 miesięcy śledztwa. Wkrótce po osadzeniu w areszcie na ul. Rakowickiej rozpoczęły się nieustanne przesłuchania trwające około 10 miesięcy (styczeń – październik 1952). Zaczynały się o godz. 8 i były prowadzone do godz. 16 bez przerwy na posiłek, a następnie wieczorem od godz. 20 do 24. Celem tych działań było złamanie psychiki s. Izabeli i doprowadzenie do przyznania się do pomocy i współpracy w działalności szpiegowskiej, prowadzonej jakoby przez ordynariusza kieleckiego ks. bpa Czesława Kaczmarka, w tym także do kontaktów z obywatelami amerykańskimi. Szczególne nasilenie śledztwa i wyrafinowanych metod nastąpiło w maju 1952 roku, gdy zastosowano wobec siostry 19 kolejnych całonocnych przesłuchań i całkowite uniemożliwienie odpoczynku w dzień przez stójki, karcery, pilnowanie, by nie mogła się położyć ani na chwilę w celi. Kolejnymi oficerami, którzy prowadzili przesłuchania byli m.in. kpt. Bogdan Litowski, Tadeusz Szulc, Mieczysław Habinka i kpt. Stefan Miszewski.

Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Warszawie sformułowała oskarżenie wobec s. Izabeli w maju 1953 roku. Uznano tam, że jest winna szpiegostwa na rzecz imperializmu amerykańskiego, ponieważ uczestniczyła w rozmowach biskupa z Amerykanami, kontaktowała ordynariusza kieleckiego z nazaretanką pochodzącą z Ameryki s. Noelą Linkowską, która przebywając w Polsce od lat 30. w 1951 roku została zmuszona przez władze do opuszczenia Polski. Siostra Izabela w świetle oskarżenia miała także przesyłać materiały szpiegowskie przez Dom Generalny w Rzymie i podtrzymywać w tym celu kontakty z jezuitami – o. Tomaszem i o. Janem Rostworowskimi. Innym ważnym dla władz elementem oskarżenia było czerpanie korzyści finansowych za udzielanie pomocy biskupowi, w tym – przechowywanie pieniędzy w walucie amerykańskiej. Śledztwo na tym etapie prowadził por. Mieczysław Habinka. Trwało ono do listopada 1953 roku. W dniu 13 XI oficer SB wydał jednocześnie postanowienie o pociągnięciu do odpowiedzialności karnej oraz akt oskarżenia s. Izabeli, ponieważ: „…działając w interesie imperializmu amerykańskiego przez współuczestnictwo w działalności antypaństwowego ośrodka kierowanego przez Kaczmarka Czesława, usiłowała obalić przemocą władze robotniczo-chłopską i ludowo-demokratyczny ustrój Polski, czyniła wysiłki w kierunku przywrócenia władzy obszarników i kapitalistów w ten sposób, że wykonywała zadania powierzone jej przez kierownika tego ośrodka Kaczmarka Czesława, a w szczególności wysyłała dostępnymi jej drogami za granicę zebrane przez ten ośrodek materiały wywiadowcze oraz uprawiała dywersję polityczną.(…) W okresie od 1946 r. do jesieni 1950 r. działając na szkodę Państwa Polskiego, a w interesie imperializmu amerykańskiego i Watykanu, prowadziła działalność wywiadowczą na terenie Polski(…) będąc obywatelką polską przyjmowała od zagranicznych ośrodków dywersji i szpiegostwa pieniądze w obcej walucie, którymi spekulowała na tzw. „czarnym rynku” oraz część przechowywała do chwili aresztowania(…). Większość oskarżenia dotyczyła spraw powiązanych z zarzutami postawionymi wcześniej wobec ks. biskupa Kaczmarka. Spekulacja, czarny rynek handlu dewizami i ich przechowywanie ze względu na wydane w 1952 roku przepisy mające na celu pozbawienie społeczeństwa możliwości korzystania z obcej waluty i swobodnego do niej dostępu były pojęciami „na czasie”, zastosowanymi jako manipulacja i propganda. W miesiąc później prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk. Henryk Ligięza przesłał akt oskarżenia do Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, przekazując jednocześnie więźnia do dyspozycji sądu.

czytaj dalej